Kilka słów o Słowie

Czytania na dzisiaj

Video
rekolekcje

Newsletter

Jeśli chcesz codziennie wieczorem otrzymywać video-komentarz na kolejny dzień, wpisz się na listę mailingową

Intencje modlitewne Umieść baner na swojej stronie! księgarnia katolicka Niedziela Jasnogórskie Centrum Modlitwy Zawierzenia

Czytelnia » Apel jasnogórski - Boże Ciało/Dzień Matki

Apel jasnogórski - Boże Ciało/Dzień Matki

Matko Eucharystii

 

W tych dniach tak wiele pierwszokomunijnych dzieci przybywa przed Twe oblicze by opowiedzieć Ci o swoim prostym i głębokim zachwycie Eucharystią, która stała się także ich udziałem. W tych dniach Kościół przygotowuje się do uroczystości, podczas której wpatrywać się będziemy wszyscy w eucharystyczne oblicze Chrystusa. W tych dniach odkrywamy także bardzo szczególną koincydencję. Oto uroczystość Bożego Ciała przypada w tym roku w tym samym dniu, w którym świętować będziemy Dzień Matki…

Tak właśnie tajemnica Boga obecnego w ciele i trwającego pośród nas aż do skończenia świata w chlebie, łączy się znowu z tajemnicą Matki, która ów chleb przygotowuje. Eucharystyczne Oblicze Chrystusa ujawnia nam znowu Twoje Matko oblicze, oblicze pachnące pszenicą, oblicze jak polska ziemia czarne, oblicze karmicielki. Oczyma duszy widzimy, jak dłoń małego Jezusa z Jasnogórskiej ikony zbliża się do Twojej twarzy i ją delikatnie gładzi w zachwycie dziecka. W geście miłości wobec tej, która najbardziej na całym świecie kocha. Dla dzieciątka Jezus Twoja Matko twarz była najpiękniejsza na świecie, choć my widzimy jak bardzo jest poraniona.

Telewizja nadaje często programy o kobietach gotowych do znoszenia wielu cierpień dla poprawienia urody – kobiet poddających się operacjom plastycznym. Na początku prowadzący zachęca je, by zerknęły w lustro i powiedziały, co widzą. Wiele z nich nie potrafi spojrzeć na własne odbicie. Tak bardzo nienawidzą swoich twarzy, że cierpią i uważają, że są brzydkie, nie mogą na siebie patrzeć. Wierzą, że cierpienia fizyczne wywołane zabiegiem chirurgicznym ukoją ból ich dusz. To nieprawda! Te kobiety wcale nie są brzydkie, lecz po prostu nie kochają swoich twarzy. Dlaczego? Jest to prawdopodobnie najbardziej wstrząsające pytanie naszej kultury. Dlaczego na tym świecie, w którym mamy być tacy szczęśliwi, w którym ma być nam tak wygodnie, sami siebie nienawidzimy? Dlaczego im bardziej staramy się być podobni do najpiękniejszych, stajemy się coraz brzydsi?

Nasze twarze oddalają się od twarzy Boga. Coraz trudniej nam spojrzeć w lustro z miłością, żeby Go znaleźć. Mistrz Eckhart w swoim drugim kazaniu wypowiedział niezwykłe, trudne słowa: „Jeśli człowiek przyjmuje w sobie Boga, dobrze postępuje; w przyjmowaniu tym okazuje się on dziewicą. Lepiej jednak, jeśli Bóg stanie się w nim płodny. Jedyną bowiem formą wdzięczności za dar jest [ludzka] płodność. Wtedy, w tej płodnej wdzięczności, duch jest niewiastą, która sama z kolei rodzi Jezusa Ojcowskiemu sercu Boga”. Powołanie człowieka to zatem rodzenie Jezusa, bycie dziewicą wobec płodnej miłości Pana. Czy kobiety nienawidzące swojej twarzy i mężczyźni niecierpiący własnej fizjonomii mogą płodnie kochać?

Pawien człowiek powiedział do swojej matki, która żaliła się na starość i na przemijanie: „Mamo, przecież ja kocham każdą Twoją zmarszczkę…”. Mógłby i Jezus z jasnegórskiej ikony tak powiedzieć do swojej Mamy: „przecież ja kocham każdą twoja bliznę”. Taka jest miłość. Takiej miłości się nasz Pan nauczył od swojej mamy – miłości eucharystycznej, oddającej krew. Oddającej życie.

Pewni młodzi rodzice trzymający na rękach swojego małego synka, powiedzieli: „On jest połową mojej miłości i połową twojej. Nasz syn stanowi ostateczny dowód na to, że miłość może się urodzić”. Każdy z nas narodził się z miłości i pragnienia Boga. Wszyscy jesteśmy zrealizowanym marzeniem Stwórcy. Co wobec tego oznacza fakt, że się nie godzimy na swe twarze i ciała, na swoje życie, dramaty i własną historię? Według Benedykta XVI: „Historia zbawienia jest historią tej relacji Boga, który stopniowo objawia się człowiekowi, a który pozwala poznać swoje oblicze”.

Jak się zachwycić Matką Jezusa, gdy jej twarz jest poorana ledwo zabliźniona raną? Jak się zachwycić Najświętszym Sakramentem, pytamy na kilka dni przed Bożym Ciałem, gdy ten Bóg, którego poniesiemy w procesjach jest tak kruchy, bezbronny i uległy? Jak się zachwycić Bogiem w moim wrogu? Zachwyt okazuje się najważniejszym wyzwaniem, najważniejszym zadaniem stojącym przed nami, aby nam serca zmiękły, byśmy przestali być twardzi i hardzi, żeby mury wokół naszych dusz pękły, a bramy zamknięte na klucz od środka pootwierały się na Boga. Mamy szansę się zachwycić, patrząc na Ciebie, Matko Eucharystycznego Boga.

Archiwum czytelni